Szybkie wskazówki
- Say the real news in thirty seconds.
- Name what's unknown and give a date.
- Take one slow breath before walking in.
Wyobraź sobie zebranie całej firmy. Slajdy na ekranie, starannie przygotowany scenariusz, zdanie zaczynające się od „Jak wielu z was zapewne słyszało”. Zanim spotkanie się skończy, połowa sali przestała słuchać i zaczęła pisać esemesy. Nie pytają, jaka jest nowa struktura. Zadają jedyne pytania, które mają znaczenie dla zaniepokojonego człowieka: Czy moja praca jest bezpieczna? Czy to przed nami ukrywali? Czy mogę jeszcze ufać temu, co ci ludzie mi mówią?
To prawdziwy sprawdzian komunikowania zmiany. Plan na slajdach może być sensowny. To, co dociera do ludzkich ciał, jest czymś prostszym i starszym: czy jestem bezpieczny i czy jesteś ze mną szczery. Pomyl tę część, a najczystsza strategia świata dociera martwa już na papierze.
Większość komunikacji o zmianie zawodzi z prozaicznego powodu. Liderzy tłumaczą zmianę jako zestaw zadań (oto nowy schemat organizacyjny, oto nowe narzędzia) i pomijają dwie rzeczy, których ludzie naprawdę potrzebują (dlaczego to się dzieje i co to znaczy dla mnie). Badaczka z London Business School, Elsbeth Johnson, pisząc dla Harvard Business Review, odkryła, że liderzy rutynowo opisują to, czego chcą, w kategoriach czynności zamiast wyników i rzadko jasno przedstawiają pełny zakres tego, o co naprawdę proszą. Ludzie zostają sami z wypełnianiem luk. Wypełniają je strachem.
Dlaczego niepewność jest najtrudniejszą częścią do wypowiedzenia na głos
Oto pułapka. Kiedy nie masz każdej odpowiedzi, instynkt podpowiada, by czekać, aż ją zdobędziesz. Wstrzymaj ogłoszenie. Wygładź kanty. Promieniuj pełną pewnością. Wydaje się to życzliwsze. Wydaje się bardziej profesjonalne.
Zwykle przynosi to odwrotny skutek. Milczenie nie zostaje odczytane jako dyskrecja. Zostaje odczytane jako zarządzanie złymi wieściami, a ludzie szykują się na najgorszą wersję, jaką potrafią sobie wyobrazić. Tymczasem samo niewiedzenie jest żrące. American Psychological Association zauważa, że ludzie, którym trudniej znosić niepewność, bywają bardziej podatni na lęk i obniżony nastrój, a to właśnie przyjęcie, że niepewność istnieje, uwalnia nas, byśmy skupili się na tym, co naprawdę możemy kontrolować. Twój zespół żyje w tym dyskomforcie, nazwiesz go czy nie. Nazwanie go jest pierwszą ulgą, jaką możesz zaoferować.
Celem nie jest więc udawanie, że masz odpowiedzi, których nie masz. Chodzi o szczerość co do kształtu tego, co wiesz, czego nie wiesz i kiedy spodziewasz się wiedzieć więcej. To umiejętność, i możesz robić to dobrze.
Kolejność, która wytrzymuje pod presją
Kiedy musisz przekazać trudne lub jeszcze nierozstrzygnięte wieści, kolejność, w jakiej mówisz rzeczy, ma takie samo znaczenie jak słowa. Schemat, który działa:
- Zacznij od prawdy, wprost. Powiedz właściwą rzecz w pierwszych trzydziestu sekundach. „Reorganizujemy zespół i niektóre role się zmienią”. Zakopanie najważniejszego pod pięcioma minutami kontekstu mówi ludziom, że się ich boisz, a oni to czują.
- Powiedz dlaczego, w słowach, które człowiek może udźwignąć. Nie powód z komunikatu prasowego. Ten prawdziwy, na ile wolno ci go ujawnić. Ludzie wybaczają wiele, gdy logika jest szczera. Nie wybaczają niemal nic, gdy czują w tym ściemę.
- Bądź konkretny co do tego, czego jeszcze nie wiesz. „Oto, co jest przesądzone. Oto, co nie. Oto, kiedy będę wiedzieć więcej”. Z jasną niewiadomą znacznie łatwiej wytrzymać niż z mglistą. Jeśli tylko możesz, nadaj kolejnemu punktowi kontrolnemu datę.
- Wyłóż wprost, co jest stawką dla każdego osobiście. Ludzie nie słyszą strategii, gdy skanują otoczenie pod kątem zagrożenia. Dotrzyj wcześnie do „co to znaczy dla ciebie”, nawet jeśli odpowiedzią jest „jeszcze nie wiemy, ale nie pozwolę, byś dowiedział się tego z zaskoczenia”.
- Zaproś do trudnych pytań i naprawdę je przyjmij. Potem przestań mówić i słuchaj.
To na tym ostatnim kroku większość liderów się wzdraga, i to on buduje najwięcej zaufania.
Spraw, by mówienie tego, co przemilczane, było bezpieczne
W prawdziwej zmianie najbardziej użyteczna informacja w budynku to ta, którą ludzie boją się powiedzieć ci w twarz. Ryzyko, jakie widzą w nowym planie. Powód, dla którego harmonogram się nie uda. To, o co wszyscy w ich grupie już się martwią.
To, czy kiedykolwiek to usłyszysz, sprowadza się do czegoś, co badaczka z Harvardu Amy Edmondson nazywa bezpieczeństwem psychologicznym: wspólnego poczucia, że można się odezwać, zadać pytanie albo przyznać do wątpliwości, nie zostając za to ukaranym ani pomniejszonym. Pointa Edmondson o niepewnych, szybko zmieniających się czasach jest bezpośrednia. Nie da się już przewodzić przez strach. Przestał działać jako motywator i zamyka właśnie tę otwartość, której najbardziej potrzebujesz, gdy grunt zaczyna się usuwać.
Podczas zmiany poczucie bezpieczeństwa jest kruche i łatwo je przypadkiem zniszczyć. Chroni je kilka rzeczy:
- Kiedy ktoś zgłasza obawę, potraktuj ją jak dar, nie jak wyzwanie. „Cieszę się, że to powiedziałeś” nic nie kosztuje, a zmienia wszystko.
- Odpowiadaj na pytanie, które zostało zadane, a nie na to, które chciałbyś, żeby zadano.
- Jeśli nie wiesz, powiedz na głos „nie wiem”. Lider, który potrafi przyznać się do granic swojej wiedzy, daje wszystkim innym przyzwolenie, by też byli szczerzy.
- Nigdy nie rób przykładu z osoby, która się sprzeciwiła. Cała sala patrzy, co się z nią stanie, i odpowiednio wykalibruje własną szczerość.
Co robić, gdy nie możesz powiedzieć im wszystkiego
Czasem naprawdę nie możesz ujawnić pełnego obrazu. Względy prawne, transakcja, która nie została zamknięta, decyzje wciąż ponad twoimi uprawnieniami. To tutaj liderzy najczęściej milkną, i tutaj milczenie wyrządza największą szkodę.
Możesz być jednocześnie szczery i wyznaczać granice. Spróbuj: „Są części tego, o których jeszcze nie mogę mówić, i nie będę udawać, że jest inaczej. Oto wszystko, co mogę wam powiedzieć, i oto kiedy spodziewam się móc powiedzieć więcej”. Samo nazwanie istnienia tej granicy jest formą szacunku. Mówi ludziom, że nie obrażasz ich inteligencji, udając, że granicy tam nie ma.
A potem zjawiaj się dalej. Zmiana nie jest pojedynczym ogłoszeniem. To sto drobnych sygnałów na przestrzeni tygodni, a zaufanie buduje się lub traci w konsekwentnym dotrzymywaniu. Niedawna praca HBR o ciągłej zmianie zwraca uwagę, że zmiana przestała być okazjonalnym wydarzeniem, a stała się stałą pogodą pracy, co zostawia ludzi zmęczonych i czujnych, zanim jeszcze otworzysz usta. Liderzy, którzy utrzymują zespół przy sobie, to ci, którzy pozostają widoczni, powtarzają przekaz, gdy ludzie są zbyt roztrzęsieni, by przyjąć go za pierwszym razem, i robią to, co powiedzieli, że zrobią.
Słowo o twojej własnej stabilności
Nie dasz sali spokoju, którego sam nie masz. Jeśli wejdziesz wibrując własnym lękiem, ludzie złapią go, zanim złapią choćby jedno słowo twojego przekazu. Więc przed trudną rozmową najpierw uspokój własne ciało. Jeden powolny oddech. Stopy na podłodze. Minuta sam na sam, zanim wejdziesz. Celem nie jest nic nie czuć. Chodzi o to, by być na tyle uregulowanym, by zaraźliwa była twoja stabilność, a nie twój strach.
To ciężka praca i może cię wykończyć na długim odcinku niepewności. Zwracaj uwagę na własne oznaki przeciążenia. Jeśli ciężar prowadzenia przez trudny okres przecieka do twojego snu, zdrowia albo ludzi, których kochasz, warto to przegadać z lekarzem, terapeutą albo kimś, komu ufasz. Przeprowadzenie zespołu przez zmianę to prawdziwy wysiłek. Tobie też wolno potrzebować wsparcia.
Ludzie przed tobą nie zapamiętają niemal nic z prezentacji. Zapamiętają, czy spojrzałeś im w oczy i powiedziałeś prawdę, i czy wróciłeś w następnym tygodniu i tym po nim. Tym właśnie naprawdę jest dobre komunikowanie zmiany. Nie idealnym przekazem. Wiarygodnym, przekazanym przez kogoś, kto został.
Źródła
- Harvard Business Review, How to Communicate Clearly During Organizational Change (Elsbeth Johnson)
- Amy C. Edmondson, Psychological Safety
- American Psychological Association, 10 tips for dealing with the stress of uncertainty
- Harvard Business Review, Leading Through Continuous Change