Szybkie wskazówki
- Box swiping into one short window.
- Suggest a real coffee within days.
- Count logging off as a win.
Zwykle zaczyna się od cichego westchnienia. Sięgasz po telefon, żeby zrobić coś innego, plakietka aplikacji łapie Twój wzrok i zanim cokolwiek postanowiłeś, już przesuwasz palcem. Kilka minut później odkładasz telefon, czując się odrobinę gorzej niż w chwili, gdy go podniosłeś, i nie potrafiłbyś dokładnie powiedzieć dlaczego. Nikt nie był okrutny. Nic się nie wydarzyło. To niemal jest problem. Nic wciąż się nie dzieje, raz za razem, i gdzieś w całym tym niczym Twoja nadzieja się ścieńcza.
To niskie, płaskie, ledwie beznadziejne uczucie ma teraz nazwę. Ludzie mówią o nim wypalenie aplikacjami randkowymi i jest na tyle realne, że naukowcy zaczęli je mierzyć. W skrócie: aplikacje miały ułatwić znalezienie kogoś, a dla wielu osób po cichu zamiast tego uczyniły to bardziej wyczerpującym.
Jeśli to właśnie tam jesteś, jesteś w bardzo zwyczajnym towarzystwie. W ogólnokrajowym badaniu Amerykanie, którzy niedawno korzystali z portalu lub aplikacji randkowej, częściej odchodzili od niej sfrustrowani niż pełni nadziei. To nie jest problem z Tobą. To cecha tego, jak te narzędzia działają.
Dlaczego poszukiwanie miłości zaczyna przypominać drugą pracę
Pomyśl, czego aplikacje właściwie od Ciebie wymagają. Przewijasz przez dziesiątki twarzy, oceniając każdą w sekundę lub dwie. Piszesz tę samą linijkę na powitanie, którą napisałeś już sto razy. Prowadzisz trzy lub cztery na wpół rozpoczęte rozmowy naraz, z których większość gaśnie w ciszy. Dostajesz dopasowanie, potem zostajesz zignorowany bez słowa. Czekasz. Dostajesz wiadomość, która prowadzi donikąd. Jutro zaczynasz od nowa.
To jest, strukturalnie, bardzo podobne do pracy zmianowej. A wypalenie, w sensie klinicznym, najpierw badano u pracowników: wyczerpanie, cynizm, skradające się poczucie, że nic, co robisz, niczego nie zmienia. Zespół naukowców z Arizona State śledził blisko pięciuset singli korzystających z aplikacji przez dwanaście tygodni i odkrył, że średnio emocjonalne wyczerpanie ludzi i ich poczucie „to nie działa, bez względu na to, co robię” rosło, im dłużej przy tym trwali. Osoby, które wchodziły w to, niosąc już lęk, depresję albo samotność, zwykle odczuwały to najmocniej.
Jest kilka konkretnych rzeczy, które Cię wykańczają, i pomaga je nazwać.
Gra na liczby ma swój koszt
Więcej opcji brzmi jak dobra rzecz. Powyżej pewnego punktu przestaje nią być. Gdy każdy profil jest jednym przesunięciem od następnego, Twój mózg wchodzi w tryb zakupów, porównując i szeregując, i nigdy całkiem nie lądując. Każda mała decyzja jest drobna. Podejmujesz ich kilkaset. Na końcu jesteś wykończony i nie wybrałeś nikogo.
Dla wielu kobiet przeciążenie biegnie też w drugą stronę. Pew odkryło, że kobiety, które niedawno korzystały z aplikacji, znacznie częściej niż mężczyźni czuły się przytłoczone samą ilością wiadomości, a realny odsetek mówił, że często czuje się przytłoczona ich liczbą. Zbyt duży wybór albo zbyt dużo uwagi, jedno i drugie zostawia Cię wyczerpanym.
Odrzucenie bez twarzy
Bycie zignorowanym bez słowa (ang. „ghosting”) ma swoje szczególne ukłucie. Rozmowa, która wydawała się ciepła, po prostu się urywa, a Ty nigdy nie dowiadujesz się dlaczego. Nie ma żadnego zamknięcia, po które można sięgnąć, więc Twój umysł sam dopisuje zakończenie, a historia, którą pisze, zwykle dotyczy Twojej własnej wartości. Jak ujmuje to pewna psycholożka z Cleveland Clinic, randki online to miecz obosieczny: otwierają prawdziwe więzi i jednocześnie po cichu mogą nadwerężyć Twoje poczucie własnej wartości.
Oto, czego warto się trzymać. Brak odpowiedzi w aplikacji to jedna z najmniej wiarygodnych informacji o Tobie, jakie istnieją. Ludzie znikają, bo się zajęli, wrócili do byłej osoby, zostali przytłoczeni własną skrzynką albo nigdy nie byli na poważnie. To prawie nigdy nie jest wyrok na Twój temat, którym wydaje się o 23:00.
Występ nigdy się nie kończy
Profil to maleńka reklama samego siebie, a utrzymywanie go działającego oznacza, że jesteś zawsze, w jakiś niski, tłowy sposób, „na scenie”. Dobieranie właściwych zdjęć. Brzmienie z niewymuszoną radością. Czytanie wiadomości w poszukiwaniu ukrytego sensu. To realny, ciągły podatek od Twojej uwagi i część powodu, dla którego zamknięcie aplikacji rzadko czuje się jak odpoczynek.
Jak dalej randkować, nie płacąc za to tak wiele
Nic z tego nie znaczy „rzuć to”. Dla wielu osób aplikacje naprawdę prowadzą gdzieś dobrego. Celem jest randkować w sposób, który Cię powoli nie opróżnia. Kilka rzeczy, które naprawdę pomagają:
- Zamknij aplikacje w pudełku. Postanów, kiedy będziesz z nich korzystać, a kiedy nie. Dwadzieścia minut po kolacji, powiedzmy, a potem telefon idzie w dół. Otwarte randkowanie, to, jak wsiąka w każdą bezczynną chwilę, jest tym, co zamienia je w mozół. Pojemnik oddaje Ci resztę dnia.
- Jakość ponad ilość, celowo. Nie musisz przewijać przez wszystkich. Dopasuj się z mniejszą liczbą osób i naprawdę z nimi porozmawiaj. Garstka prawdziwych rozmów powie Ci znacznie więcej i znacznie mniej Cię zmęczy niż sto powitań prowadzących donikąd.
- Przejdź do prawdziwego życia wcześniej. Niekończące się pisanie to miejsce, gdzie wycieka energia. Jeśli ktoś wydaje się obiecujący, zaproponuj niezobowiązującą kawę albo rozmowę telefoniczną w ciągu kilku dni. Dowiesz się w dziesięć minut na żywo tego, czego tydzień pisania nie powie, i zużyjesz na to mniej siebie.
- Zrób prawdziwą przerwę, gdy jej potrzebujesz. Odsunięcie się na tydzień czy miesiąc to nie poddanie się. To konserwacja. Usuń aplikację z ekranu głównego albo całkiem się wyloguj i zauważ, jak zmienia się Twój nastrój, gdy nie jesteś mierzony cały dzień. Właściwa osoba wciąż będzie do znalezienia, gdy wrócisz.
- Nie oddawaj swojej wartości powiadomieniu. Twoja wartość jako człowieka została ustalona na długo przed założeniem profilu, a powolna skrzynka jej nie dotyka. Gdy przesuwanie zaczyna czuć się jak referendum nad Tobą, to sygnał, by zamknąć aplikację, a nie przesuwać mocniej.
- Porzuć powitania z taśmy produkcyjnej. Jeśli kopiujesz to samo „cześć, jak weekend” do wszystkich, rozmowy będą czuć się jak praca przy taśmie, bo właśnie nią są. Wysyłaj mniej wiadomości i niech każda naprawdę odpowiada na osobę, jedno prawdziwe pytanie o coś z jej profilu. Mniej liczne, cieplejsze wymiany mniej wykańczają niż tuzin oskryptowanych i zwykle prowadzą dalej.
- Miej życie, którego aplikacje nie są częścią. Najlepszą ochroną przed wypaleniem randkowym jest życie na tyle pełne, że randkowanie jest w nim jedną dobrą rzeczą, a nie rzeczą, na której wszystko stoi. Przyjaciele, praca, na której Ci zależy, ciało, które się rusza, coś, czego się uczysz. Ludzie, którzy inwestują w resztę swojego życia, zwykle biorą odrzucenie mniej do siebie, bo ich poczucie własnej wartości nie siedzi w aplikacji, czekając na ocenę.
Łagodniejszy sposób liczenia punktów
Większość bólu bierze się z mierzenia niewłaściwej rzeczy. Jeśli oceniasz każdą sesję po tym, czy znalazłeś Tego Jedynego, niemal każda sesja jest porażką i oczywiście się wypalasz. Spróbuj mierzyć coś, co naprawdę możesz kontrolować. Czy odezwałeś się do kogoś, kto wydawał się miły? Czy odbyłeś jedną przyzwoitą rozmowę? Czy wylogowałeś się, gdy powiedziałeś, że to zrobisz, zamiast w panice przesuwać przez kolejną godzinę? To są zwycięstwa. Ułóż ich wystarczająco dużo, a proces przestaje czuć się jak automat, na którym wciąż przegrywasz.
Pomaga też pamiętać, że aplikacje to narzędzie, a nie cały teren. To jeden ze sposobów poznawania ludzi i akurat sposób zaprojektowany tak, by utrzymać Twoją uwagę dłużej, niż jest to dla Ciebie dobre. Przyjaciele wciąż przedstawiają przyjaciół. Ludzie wciąż poznają się na ściance wspinaczkowej, na wolontariacie, na zajęciach, na imprezie. Rozluźnienie uchwytu na aplikacjach nie jest rozluźnieniem uchwytu na znalezieniu kogoś. To poszerzenie sieci.
Pułapka porównań i mit natychmiastowej iskry
Jest cichszy rodzaj szkody, jaką wyrządzają aplikacje, i wiąże się z tym, jak uczą Cię widzieć ludzi, w tym samego siebie. Gdy każdy zostaje sprowadzony do siatki zdjęć z najlepszego ujęcia i dowcipnej jednej linijki, zaczynasz oceniać ludzi tak, jak oceniałbyś produkty. Zaczynasz też wyobrażać sobie, że jesteś oceniany tak samo, i właśnie tu obrywa poczucie własnej wartości. Zaczynasz się zastanawiać, które z Twoich zdjęć „działa”, czy Twój opis jest wystarczająco błyskotliwy, dlaczego osoba, która wydawała się zainteresowana, ucichła. To dziwny, samotny sposób myślenia o sobie, a aplikacje po cichu zachęcają do niego cały dzień.
Antidotum nie polega na bardziej usilnym staraniu się w grze ocen. Polega na wyjściu z niej. Przypominaj sobie, tak często, jak trzeba, że profil to wycinek człowieka. Zabawny, miły, odrobinę niezgrabny, w pełni trójwymiarowy człowiek po drugiej stronie nie mieści się w sześciu zdjęciach, i Ty też nie. Najciekawsze rzeczy w ludziach prawie nigdy nie pojawiają się w siatce.
Jest powiązany mit warty odesłania na emeryturę: idea, że właściwe dopasowanie powinno uderzyć Cię natychmiast, że poznasz to po zdjęciach, że prawdziwa chemia ogłasza się w pierwszych trzech wiadomościach. Czasem tak jest. Często nie. Wiele silnych związków zaczęło się od letniego pierwszego wrażenia i drugiej randki danej z lekkiej ciekawości. Gdy żądasz natychmiastowej iskry od ekranu, przesuwasz obok wielu ludzi, którzy faktycznie byliby dla Ciebie dobrzy, i trzymasz się kołowrotka, goniąc uczucie, którego ten format nie jest stworzony dowieźć. Danie komuś zwyczajnej godziny na żywo to często łagodniejszy zakład, dla niego i dla Twojego własnego zdrowia psychicznego.
Kiedy zmęczenie przechodzi w coś cięższego
Wypalenie randkowe samo w sobie ustępuje, gdy odpoczniesz i zmienisz to, jak korzystasz z aplikacji. Czasem jednak wskazuje na coś pod spodem i to warto potraktować poważnie.
Jeśli obniżony nastrój nie podnosi się, gdy odkładasz telefon, jeśli korzystasz z aplikacji w sposób, który wydaje się przymusowy i trudny do zatrzymania, albo jeśli odrzucenie online trafia w głębokie miejsce i zostawia Cię z poczuciem bezwartościowości lub beznadziei na całe dni, to coś więcej niż zmęczenie przesuwaniem. Te same badania, które śledziły wypalenie w czasie, wykazały też, że depresja, lęk i samotność sprawiają, że trafia mocniej, co oznacza, że najbardziej życzliwą rzeczą, jaką możesz zrobić, jest zająć się nimi wprost. Rozmowa z terapeutą nie jest oznaką, że zawiodłeś w randkowaniu. To sposób, by upewnić się, że poszukiwanie więzi po cichu nie osusza tych części Ciebie, które więź ma wypełniać.
A jeśli kiedykolwiek znajdziesz się w miejscu, które wydaje się naprawdę mroczne, gdzie beznadzieja dotyczy czegoś więcej niż randek, proszę, zwróć się do osoby, której ufasz, albo do specjalisty zdrowia psychicznego. Nie musisz rozwikłać tego sam i nie powinieneś musieć.
Aplikacje będą Ci mówić, że odpowiedzią jest zawsze jeszcze jedno przesunięcie. Zwykle nie jest. Częściej odpowiedzią jest podnieść wzrok znad telefonu, przypomnieć sobie życie, które już masz, i pozwolić, by szukanie kogoś było czymś, co robisz z miejsca pełni, a nie głodu.
Źródła
- Pew Research Center, The experiences of U.S. online daters
- Cleveland Clinic, Dealing With Dating App Despair
- Liesel L. Sharabi, Paige A. Von Feldt & Thao Ha, Burnt out and still single: Susceptibility to dating app burnout over time (New Media & Society)