Skip to main content
Czy przeżywasz kryzys lub myślisz o zrobieniu sobie krzywdy? Nie jesteś sam. Znajdź telefon zaufania →

Ruch

Aktywne dojazdy bez komplikacji: zamień podróż, którą i tak odbywasz, w ruch

Dla większości z nas dojazd to czas stracony, pochłonięty przez korki albo zatłoczony pociąg. Ale spacer, jazda na rowerze, a nawet pokonanie pieszo tylko części trasy potrafi wpleść prawdziwy ruch w podróż, którą i tak miałeś odbyć, i zwykle nadaje spokojniejszy ton całemu dniu.

Woman walking on pathway during daytime

Photo by Emma Simpson on Unsplash

Szybkie wskazówki

  • Walk the last stretch from a stop or lot.
  • Pack your bag and shoes the night before.
  • Decide your rainy-day plan B in advance.

Większość z nas już teraz porusza się dwa razy dziennie, w ogóle o tym nie myśląc. Docieramy do pracy i wracamy do domu. Warto zadać pytanie, czy ta podróż zostawia cię spiętym i bezczynnym, czy trochę bardziej rozbudzonym i trochę bardziej sobą.

Aktywny dojazd oznacza po prostu pokonywanie części dystansu własnym ciałem: pieszo, na rowerze, na hulajnodze albo łącząc to z autobusem lub pociągiem. To jeden z tych rzadkich rodzajów ruchu, który nie wymaga dodatkowego czasu w twoim dniu. Ten czas i tak jest poświęcony. Zmieniasz tylko sposób.

A argumenty za tym są naprawdę mocne. Ludzie, którzy chodzą pieszo albo jeżdżą rowerem do pracy, są zwykle ogólnie bardziej aktywni fizycznie, noszą mniej zbędnych kilogramów i mają niższe ryzyko chorób serca. Przegląd kilku badań wykazał ochronny wpływ aktywnych dojazdów na zdrowie układu krążenia, a w jednym badaniu osoby, które przez godzinę dziennie dojeżdżały aktywnie, w ciągu zaledwie dziesięciu tygodni poprawiły swoją wydolność tlenową i poziom cholesterolu. Tymczasem więcej czasu spędzonego na siedzeniu w samochodzie wiąże się z większym prawdopodobieństwem otyłości. Ciało po cichu prowadzi rachunek tego, ile może się ruszać, a dojazd to duża, powtarzająca się pozycja w tej księdze.

Nie musisz iść na całość

Słowo „dojazd” może przywoływać obraz rowerzysty w pełnym stroju, mierzącego się z sześcioma pasami ruchu, i ten obraz zatrzymuje wielu ludzi, zanim w ogóle zaczną. Zapomnij o nim. Aktywny dojazd to nie wszystko albo nic. Niektóre z najtrwalszych wersji są częściowe:

  • Zaparkuj dalej albo na tańszym parkingu i przejdź ostatnie dziesięć minut pieszo.
  • Wysiądź z autobusu lub pociągu jeden przystanek wcześniej i przejdź resztę.
  • Dojedź samochodem do spokojnego miejsca w połowie drogi, a stamtąd jedź rowerem lub idź pieszo.
  • W jedną stronę idź pieszo (powiedzmy z powrotu do domu, gdy się nie spieszysz), a w drugą jedź.

Nawet dziesięć czy piętnaście minut żwawego marszu na każdym końcu składa się na coś, co twoje ciało zauważa. Transport publiczny też się liczy, bo dotarcie do przystanku i z powrotem to ruch, którego większość kierowców nigdy nie wykonuje. Celem nie jest bohaterstwo. To mała, powtarzalna dawka ruchu, przez większość dni.

Co to daje twojej głowie, a nie tylko sercu

Liczby dotyczące ciała łatwo wskazać, ale częścią, w której ludzie się zakochują, jest zwykle to, jak się dzięki temu czują. Spacer albo przejażdżka rowerem otwierające i zamykające dzień pracy dają umysłowi chwilę przejścia. Zamiast wnosić przeciągające się spotkanie prosto przez próg domu, masz piętnaście minut na świeżym powietrzu, by pozwolić mu opaść. Światło dnia, świeże powietrze i zmiana otoczenia naprawdę działają na napięty układ nerwowy.

Badacze zajmujący się aktywnymi dojazdami odkryli, że wiążą się one nie tylko z lepszym zdrowiem fizycznym, ale i z lepszym samopoczuciem, a nawet z mniejszą liczbą dni chorobowych. Część tego to zasługa ruchu. Część po prostu wynika z tego, że chodzenie i jazda rowerem zwykle są mniej doprowadzające do szału niż siedzenie w korku i patrzenie na zegar. Docierasz na miejsce, mając poczucie, że zrobiłeś coś dla siebie, a to po cichu odmienny nastrój na początek dnia.

Jak sprawić, by naprawdę się działo

Dobre intencje topnieją pierwszego zimnego, zabieganego poranka. To, co się utrzymuje, to takie ustawienie spraw, które czyni aktywny wybór tym łatwiejszym. Kilka rzeczy, które pomagają:

  1. Zacznij od łatwiejszego kierunku. Powrót do domu jest zwykle bardziej elastyczny niż poranny pośpiech. Zacznij tam, gdzie nie patrzysz na zegar, i pozwól nawykowi narastać od strony bez presji.
  2. Przygotuj wszystko poprzedniego wieczoru. Buty przy drzwiach, spakowana torba, napompowane opony roweru. To poranne tarcie zabija plan.
  3. Ogarnij drobną logistykę. Gdzie zaparkujesz rower? Czy jest miejsce, gdzie zostawisz płaszcz albo się odświeżysz? Nawet zapasowa koszula i dezodorant w szufladzie usuwają realną przeszkodę. Badacze zauważyli, że praktyczne udogodnienia, jak miejsce na rower i schowek na rzeczy, znacząco wpływają na to, czy ludzie wytrwają przy aktywnym dojeżdżaniu.
  4. Ubierz się na podróż, nie na cel. Wygodne buty, w których naprawdę da się chodzić, warstwy, które możesz zdjąć. Wersję elegancką weź ze sobą i przebierz się na miejscu, jeśli trzeba.
  5. Niech pogoda ma plan B. Zdecyduj z góry, co robisz, gdy leje. Może to dzień na transport publiczny, może parasol i krótsza trasa. Posiadanie ruchu na deszczowy dzień sprawia, że jeden poranek z kiepską pogodą nie kończy całego nawyku.

Wprowadzaj ciało w to stopniowo

Jeśli aktywna wersja twojej podróży jest dłuższa albo bardziej pagórkowata niż cokolwiek, co robiłeś od dawna, potraktuj to jak każdy nowy trening i buduj stopniowo. Ciało, które głównie siedziało, nie pokocha przejścia od razu do czterdziestominutowego spaceru codziennie albo ciężkiej jazdy pod wiatr. To nie powód, by z tego rezygnować. To powód, by zacząć łagodnie.

Kilka sposobów, by zwiększać obciążenie po dobroci:

  • Zacznij od jednego lub dwóch aktywnych dni w tygodniu, nie od wszystkich pięciu.
  • Na początku utrzymuj tempo, przy którym wciąż dasz radę rozmawiać.
  • Pozwól, by dystans rósł powoli, w miarę jak zaczyna wydawać się łatwy, zamiast od razu napierać na więcej.
  • Zwracaj uwagę na stopy. Wygodne, dające oparcie buty zapobiegają większości drobnych dolegliwości, które sprawiają, że ludzie rezygnują.

Niewielki ból mięśni nóg następnego dnia jest normalny i ustępuje, w miarę jak ciało się przystosowuje. Ostry ból, naderwane kolano albo zadyszka, która wydaje się nie w porządku, to sygnał, by zwolnić, a jeśli to się utrzymuje, by się zbadać.

Zacznij tam, gdzie jesteś, uczciwie

Kilka przyziemnych uwag, żeby to wszystko pozostało dobre dla twojego ciała. Jeśli głównie prowadziłeś siedzący tryb życia, masz schorzenie serca lub stawów, jesteś w ciąży albo wracasz po kontuzji, skonsultuj się z lekarzem, zanim podejmiesz długi codzienny spacer czy jazdę. Buduj stopniowo, zamiast przechodzić z zera do godziny z dnia na dzień. Bądź widoczny i przewidywalny w ruchu drogowym, używaj świateł i odblaskowych warstw przy słabym oświetleniu i noś kask na rowerze. Jeśli jakaś trasa wydaje się niebezpieczna, prawdopodobnie taka jest, i spokojniejsza, trochę dłuższa droga jest tego warta.

Nie mierz sukcesu doskonałością. Aktywny dojazd, który zdarza się trzy dni w tygodniu i pomija te mokre, bije ambitny plan, który porzucasz do czwartku. Celem jest to, by podróż, którą i tak miałeś odbyć, oddała ci coś z powrotem: w postaci stabilniejszej energii, jaśniejszej głowy i ciała, które może robić to, do czego zostało stworzone.

Dystans między twoimi drzwiami a twoim dniem i tak zostanie pokonany, w taki czy inny sposób. Równie dobrze możesz sprawić, by część z niego się liczyła.

Źródła

Zanim odejdziesz: słowo o bezpieczeństwie

KEEP CALM udostępnia darmowe materiały edukacyjne wspierające samopomoc. Nie są one poradą medyczną, diagnozą ani leczeniem i nie zastępują opieki specjalisty. Jeśli coś tutaj brzmi poważniej niż zwykły stres, kontakt ze specjalistą to mocny i właściwy krok.

If you are in crisis or thinking about harming yourself, you are not alone. In the US, call or text 988 (Suicide & Crisis Lifeline, 24/7), text HOME to 741741 (Crisis Text Line), or call 911 in an emergency.