Szybkie wskazówki
- Przynieś jedno zdanie, które zdecydowałeś się powiedzieć.
- Powiedz je w pierwszej jednej trzeciej spotkania.
- Pozwól, by cisza po nim trwała. Nie wypełniaj jej.
Jesteś dobry w swojej pracy. Chcesz kolejnego poziomu, pracujesz na niego, i widziałeś, jak słabszy od twojego pomysł wygrywał spotkanie tylko dlatego, że został wypowiedziany głośniej. Więc zaczynają napływać rady. Mów głośniej. Zajmuj więcej przestrzeni. Projektuj głos. Część z tego ma sens. Większość opisuje jednak występ, na który nie masz żadnej ochoty, i w którym i tak nie byłbyś szczególnie dobry.
Oto, czego te rady nie mówią. Osoby, w stronę których odwraca się sala, rzadko są najgłośniejsze. To ci, którzy powiedzieli jedną rzecz, która okazała się słuszna, i nie zawahali się, mówiąc ją. To krótka lista powtarzalnych zachowań, a głośności na niej nie ma. Możesz być traktowany poważnie dokładnie przy takiej głośności, jaką już masz, i kosztuje to mniej niż występ.
Jak być traktowanym poważnie, nie będąc najgłośniejszą osobą w pokoju?
Przynieś jedno zdanie, które zdecydowałeś się powiedzieć, powiedz je w pierwszej jednej trzeciej spotkania, a potem zostaw je w spokoju. Sale oceniają ludzi na podstawie tego, czy ich wkład okazał się wart poświęconego czasu, a nie ile tego czasu zajęli.
Jest powód, dla którego głośność w ogóle działa, i warto go zrozumieć, zanim zdecydujesz się z niej nie korzystać. Cameron Anderson i Gavin Kilduff badali grupy nieznajomych rozwiązujących wspólnie problemy i odkryli, że osoby najbardziej dominujące były oceniane jako najbardziej kompetentne zarówno przez własną grupę, jak i przez zewnętrznych obserwatorów oraz zespół badawczy, nawet po uwzględnieniu ich rzeczywistych umiejętności. Sala nie zachowywała się głupio. W braku dowodów sala opiera się na tym, co widzi: jak płynnie ktoś mówi, czy sprawia wrażenie opanowanego i czy wygląda, jakby się spieszył.
Odczytaj to odkrycie właściwie, bo łatwo je odczytać na opak. To nie jest dowód na to, że wygrywa głośność. To dowód na to, że sala używa widocznych sygnałów jako zastępstwa, dopóki ktoś nie da jej czegoś lepszego. Wynikają z tego dwie rzeczy. Daj sali dowody, a zastępstwo przestaje mieć znaczenie, bo liczba, której nikt inny nie ma, zawsze pokonuje pewny siebie ton. I zwróć uwagę, że żaden z tych sygnałów to nie głośność. Płynność, spokój i brak pośpiechu są dostępne przy normalnym poziomie głosu, i wszystkie trzy stają się łatwiejsze, im mniej starasz się odgrywać rolę.
Co właściwie powiedzieć, jeśli mam odezwać się tylko raz?
Powiedz coś, co zmienia to, co sala zrobi dalej. Jedno zdanie z decyzją, liczbą lub ryzykiem w środku daje więcej niż dwadzieścia minut przytakiwania.
Test jest prosty. Gdyby twoje zdanie wykreślono z zapisu, czy spotkanie potoczyłoby się inaczej? Większość wypowiedzi nie przechodzi tego testu. Przytaknięcie go nie przechodzi. Powtórzenie czyjegoś punktu widzenia nieco innymi słowami go nie przechodzi. "Chciałbym tylko dodać do tego" prawie nigdy go nie przechodzi, a jest to najczęściej wypowiadane zdanie na spotkaniach przez osoby, które chciały być widziane jako wnoszące wkład.
Te zdania przechodzą test:
- "Wypuściłbym mniejszą wersję w marcu, a resztę wstrzymał do czasu, aż będziemy mieli dane o zwrotach."
- "Liczba, która o tym decyduje, to wskaźnik zwrotów, i nikt na tej sali jej nie ma."
- "Uruchomiliśmy to dwa razy w zeszłym roku. Za każdym razem psuło się na czwartym kroku."
Zwróć uwagę, co je łączy. Każde z nich kładzie na stole coś, czego wcześniej tam nie było: rekomendację, którą ktoś musi zaakceptować lub odrzucić, brakujący fakt, fragment historii. Żadne z nich nie wymaga podniesienia głosu, i żadne nie wymaga mówienia dłużej niż osiem sekund.
Zdecyduj się na nie, zanim wejdziesz, i zapisz je na górze kartki, słowami, których zamierzasz użyć, a nie jako temat. "Cennik" to temat. "Nie zmieniałbym ceny, dopóki nie przejdziemy pełnego kwartału na nowym planie" to zdanie. Temat każe czekać na idealną lukę. Zdanie pozwala wykorzystać dowolną lukę.
W którym momencie spotkania powinienem to powiedzieć?
W pierwszej jednej trzeciej. Te same słowa wypowiedziane wcześnie brzmią jak stanowisko, a wypowiedziane późno jak sprzeciw, i różnica nie tkwi w jakości argumentu, tylko w tym, co sala już ustaliła, zanim cię usłyszała.
Sale szybko budują swoją ramę. Do połowy spotkania większość ludzi po cichu wybrała już stronę, a wkład po tym momencie prosi ich, by ponownie otworzyli coś, co uważają za zamknięte. Traci na wartości, nie dlatego, że jest gorszy, ale dlatego, że działanie na jego podstawie stało się kosztowne.
Jest jeszcze druga korzyść, i to ta, którą ciche osoby odczuwają najmocniej. Wcześniejsze odezwanie się kończy czekanie. Jeśli jeszcze nie powiedziałeś swojego zdania, część twojej uwagi spędza całą godzinę na polowaniu na lukę, i to jest prawdziwy powód, dla którego dwugodzinne spotkanie może być bardziej męczące niż sama praca. Powiedz to w szóstej minucie, a odzyskasz resztę spotkania. Spędzasz ją na prawdziwym słuchaniu, skąd i tak miało wziąć się twoje następne zdanie.
Co robić z ciszą po tym, jak się odezwę?
Nic. Pozwól jej trwać przez trzy lub cztery sekundy, i nie łagodź, nie powtarzaj ani nie zastrzegaj tego, co właśnie powiedziałeś.
Najczęstszym sposobem, w jaki dobre zdanie traci na wartości, jest to, że osoba, która je wypowiedziała, wycofuje się z niego sekundę później. "Ale mogę się mylić." "W każdym razie, to tylko taka myśl." "Czy to ma sens?" Każde z tych zdań daje sali przyzwolenie, by odłożyć argument do szufladki może. Cisza działa odwrotnie. Brzmi jak ktoś, kto skończył, a osoba, która skończyła, to osoba, która mówiła poważnie.
Zakończ ostatnie trzy słowa opadającym tonem, zamiast go podnosić. Badania nad pewnością głosu prowadzone przez Thomasa Vaughana-Johnstona i współpracowników wykazały, że opadające zakończenie jest odbierane jako pewność siebie, a pewna siebie wypowiedź sprawia, że słuchacze myślą o argumencie mocniej, a nie słabiej. To, szczerze mówiąc, działa w obie strony. Uważne słuchanie nagradza mocny argument i obnaża słaby. To właśnie jest argument za mówieniem mniej: skoro wydajesz tylko jedno zdanie, możesz sobie pozwolić, by było to zdanie, które już sprawdziłeś.
Czy milczenie kosztuje mnie uznanie za moją pracę?
Tylko jeśli nikt na sali nie potrafi nazwać, co zrobiłeś. Rozwiązaniem nie jest więcej mówienia, tylko upewnienie się, że jeden konkretny fakt o twojej pracy może powtórzyć ktoś, kto nie jest tobą.
Osoby, które decydują o twoim kolejnym stanowisku, nie są obecne na większości twoich spotkań. Słyszą o tobie z drugiej ręki, a to, co dociera z drugiej ręki, nigdy nie jest ogólnym wrażeniem. To fakt, który ktoś może powtórzyć: migracja, która przebiegła bez żadnej przerwy w działaniu, transakcja zamknięta w jedenaście dni, błąd, który wyłapałeś, zanim zrobił to klient. Przekaż ten fakt ludziom wokół siebie w prostych słowach. "Migracja przebiegła bez żadnej przerwy w działaniu" to zdanie, które kolega może zabrać do pokoju, w którym ciebie nie ma. "Poszło dobrze" nie jest takim zdaniem.
To cała transakcja dla cichej osoby, i jest to dobra transakcja. Nie potrzebujesz więcej czasu na mówienie. Potrzebujesz jednego faktu w obiegu, sformułowanego w słowach, które ktoś inny może powiedzieć na głos, nie sprawdzając wcześniej z tobą.
Obecność, którą możesz utrzymać przez dwadzieścia lat
Założyciel KEEP CALM opisuje swoją karierę w trzech częściach, i kolejność ma znaczenie. Przez całe życie ciężko pracował. Znalazł sposoby, by zachować przy tym spokój, i dotarł tam, dokąd zmierzał. I przez całą tę drogę w górę, nie dopiero po dotarciu na miejsce, szukał okazji, by innych ludzi ze swojego otoczenia prowadzić, szkolić, doradzać im, wspierać, chwalić i bronić. Jego słowami, pozytywna energia i wsparcie, które otrzymał w zamian, były dziesięciokrotne. To jego relacja z własnych dwudziestu lat, a nie prawo natury, i właśnie to sprawia, że warto ją znać: to jedna osoba wprost mówiąca, co u niej zadziałało.
W artykule o tym, by nie odgrywać roli, trzecia część jest puentą. Najcichsza droga do uwagi sali to zostać osobą, która część tej uwagi poświęca komuś innemu. Nazwij na głos, co zrobiła konkretna osoba, przed ludźmi, na których jej zależy. Zajmuje to jedno zdanie, nie wymaga żadnej głośności, a sala odbiera osobę, która to robi, jako najpewniejszą siebie przy stole.
Więc: przynieś jedno zdanie. Powiedz je wcześnie. Zostaw je w spokoju. Potem poświęć część tego, co ci przyniosło, osobie siedzącej obok ciebie. Nic z tego nie prosi cię, byś stał się kimś innym, i to jedyny powód, dla którego będzie to działać jeszcze za dziesięć lat. Występ jest kosztowny i trzeba go powtarzać co tydzień. To nie.
Źródła
- PubMed, Dlaczego dominujące osobowości zyskują wpływ w grupach kontaktu bezpośredniego? Efekty sygnalizowania kompetencji przez cechę dominacji
- Society for Personality and Social Psychology (Towarzystwo Psychologii Osobowości i Społecznej), Kiedy brzmienie pewne siebie pomaga, a kiedy działa na niekorzyść
- Harvard Business Review, Jak zachować spokój w sytuacjach dużego stresu